Dlaczego nie możesz skłonić innych do działania – nawet krzykiem?

Marta Pawilikowska-Olszta

Marta Pawlikowska-Olszta - zajmuję się wsparciem etycznego i efektywnego zarządzania ludźmi w Polsce na każdym z etapów – zarówno w procesie rekrutacji, adaptacji, rozwoju kompetencji, oceny pracowników, jak i zwalniania. Pokazuję jak można wykorzystać wiedzę z psychologii w budowaniu asertywnych relacji w życiu zawodowym i prywatnym. Swoje działania praktyczne prowadzę w nurcie psychologii pozytywnej.

Może Ci się również spodoba

11 komentarzy

  1. Nati testuje pisze:

    Najgorsze, kiedy krzyk stosuje się wobec dziecka….

  2. Wszystko bardzo pięknie. Tylko niestety czasem, kiedy uprzejmość spotyka chamstwo, agresję i bunt – to się nie dogadają 😉 Myślę jednak, że masz sporo racji. Co zrobić jednak, aby nie sterować zachowaniem innych, a zachęcić ich do pomocy (zaangażowania)?

  3. Marta Pawilikowska-Olszta pisze:

    Nati masz całkowitą rację. Najgorsze jest to, że wielu z krzykaczy nie zdaje sobie sprawy, że to robi i że ma to aż tak duże znaczenie dla późniejszego nazwę to komfortu życia ze sobą i innymi.

  4. Marta Pawilikowska-Olszta pisze:

    Wiesz, dla mnie najważniejsze jest, żeby po swojej stronie zrobić co tylko można. Nie odpowiadasz za zachowanie drugiej strony. Im bardziej naciskasz, tym mniej dojrzałe będzie zachowanie drugiej strony. Czasem trzeba po prostu zignorować, nie trwać w takiej komunikacji. A na pewno samemu nie dać się wkręcić w krzyk. Całe tony wiedzy na temat zarządzania takimi relacji są. Niektóre wskazówki spisałam m.in. tutaj -https://www.jakzarzadzacpoludzku.pl/7-wskazowek-jak-sobie-radzic-z-potworami/

  5. Krzyk musi być stanowczy i ukazywać kim tak naprawdę jesteś. Każdy wyczuje czy krzyk to groźba czy wskazówka czy po prostu stanowczość 🙂

  6. Andrzej pisze:

    Bardzo ciekawe porady. Chiciaż czy nie uważasz, że krzykacz nie widzący problemu zapisze się na terapię, to tak? Wydaje mi się, że długa droga do takiego stanu 🙁

  7. Marta Pawilikowska-Olszta pisze:

    Stanowczość w niektórych sytuacjach np. gdy łamane są wartości jest jak najbardziej wskazana. Krzyk jednak nigdy nie prowadzi do konstuktywnej relacji. Jesli ktoś wybiera wyrażanie siebie przez krzyczenie to ponosi też skutki tego w postaci np. odbierania go przez innych nie jak dorosłego, ale np. ciagle niezadowolenego lub uprzykrzajacego życie innym nadmiernie krytycznego Rodzica. Więcej o tym, jak się “tego pozbyć” możecie przeczytać tutaj: https://www.jakzarzadzacpoludzku.pl/kursik-jak-rozliczyc-sie-z-przeszloscia/

  8. Marta Pawilikowska-Olszta pisze:

    Długa Andrzeju, długa ta droga w przypadku niektórych osób. Natomiast wiele osób np. ze zmęczenia czy wcześniejszych automatycznych przyzwyczajeń nie zauważa w ogóle tego, w jaki sposób mówi do kogoś. Nie zdaje sobie sprawy, że jego czy jej słowa i ich sposób wypowiadania ma znaczenie. Sporo osób, gdy o tym rozmawiamy zaczyna się sobie przyglądać w tym temacie a to pierwszy niezbędny krok, by cokolwiek zmieniać.

  9. Mam wrażenie, że ciągły krzyk niejako z nim oswaja, nie robi on już po pewnym czasie wrażenia, a wręcz wywołuje bunt. Wiadomo, że negatywnie wpływa zarówno na tych co krzyczą i na tych co muszą go znosić.

  10. Marta Pawilikowska-Olszta pisze:

    Niestety do wszystkiego można się przyzwyczaić… ale po co?

  11. Joanna pisze:

    Mówi się “krzykiem nic nie załatwisz” – niestety, to nieprawda. Wszyscy krzykaczy i agresorów potępiają, ale swoje bieżące sprawy często udaje im się załatwić – po prostu łatwiej jest im ustąpić, niż się przeciwstawić. A szkoda… na szczęście szeroko rozumiana psychoedukacja i coraz powszechniej dostępna wiedza praktyczna na temat sposobów radzenia sobie w relacjach międzyludzkich umożliwią wielu obcującym na co dzień z agresorami werbalnymi poprawę własnej sytuacji. I świetnie!;-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.