„Ścisłowiec” nie taki straszny… Jak pokonać trudności we współpracy

Drukuj

ścisłowiec

Dziś gościnnie na blogu Sławomir Drążkiewicz – Absolwent Politechniki Krakowskiej z 7 letnim doświadczeniem w branży IT jako konsultant, specjalista, szkoleniowiec i prezenter na różnych wydarzeniach branżowych. Człowiek pracujący na co dzień z inżynierami i specjalistami w polskim przemyśle, w poście „”Ścisłowiec” nie taki straszny… Jak pokonać trudności we współpracy” dzieli się wiedzą o tym, jak podejść do współpracy ze „ścisłowcami”.

WYZNANIE INFORMATYKA

Mam na imię Sławek i jest „informatykiem”… Takie wyznanie, podobne jak to, z którym musi się zmierzyć każdy alkoholik nie otwiera mojego wpisu bez powodu. Słowo „informatyk”, oznacza tutaj każdego absolwenta ścisłych kierunków IT, które są nierozróżnialne przez każdego spoza branży. Najczęściej do programisty, sieciowca, bazodanowca, inżyniera bezpieczeństwa itp. przyklejona jest jedna etykieta: „informatyk”.

Dzięki temu wpisowi chciałbym podzielić się moimi obserwacjami na temat specyficznej branży inżynierów technicznych oraz odczarować wizerunek smutnego inżyniera, nie odzywającego się do nikogo i całe dnie w milczeniu spędzającego nad schematami, rysunkami i modelami.

STEREOTYP INFORMATYKA

Praca specjalisty w każdym zespole jest specyficzna. Istnieje bardzo dużo utartych stereotypów o tym jacy są inżynierowie i jak zachowują się pracy. Ogólny wizerunek jest następujący: skupiony na swoim zadaniu profesjonalista, konkretny do bólu w każdym najdrobniejszym szczególe, bez cienia spontaniczności i poczucia humoru. Stereotyp zakłada oczywiście również, że inżynier najczęściej w ogóle nie przykłada wagi do swojego wyglądu za to jest pedantyczny w każdej czynność służbowej.

Najczęściej jest to osoba, której praca owiana jest chmurą tajemniczości. Posiada ona w mniemaniu innych wiedzę tajemną, zdobywaną latami i niezrozumiałą dla nikogo. Przez to wszystko przymyka się oko na takie negatywne cechy jak jej trudność w komunikacji z pozostałą częścią zespołu, problem z dotarciem do niej czy przekonaniem jej do podjęcia nowych wyzwań.

Dlaczego? Dlatego, że firma nie chce pozwolić sobie na utratę cennego pracownika, który doświadczenie zdobywał latami. Czy po drugiej stronie jest faktycznie tylko suchy formalista, który nie chce brać czynnego udziału w życiu firmy, a jego bierność jest spowodowana jedynie złośliwością? Czy postawa polegająca na wycofaniu jest wyborem wynikającym jedynie z wolnej woli, czy może jednak warto poszukać przyczyny głębiej?

RZECZYWISTOŚĆ „ŚCISŁOWCA”

Często zapomina się, że specjalista jest takim samym człowiek jak wszyscy inni. Ma on często swoje problemy w życiu zawodowym i prywatnym.

Dodatkowo musi dźwigać na sobie ciężar związany z wizerunkiem, który jest do niego przypisany. Jest przecież tym „poważnym Panem inżynierem” i jest przedstawiany jako specjalista znający odpowiedzi na wszystkie pytania.

Rzeczywistość jest jednak inna. Często zapomina się, że ciężar, który nosi na sobie będąc w tej roli jest bardzo duży. Dodatkowo osoby techniczne najczęściej zamykają się w swoim świecie twardych kompetencji z konkretnego powodu. Najczęściej ich miejsce pracy i czynności, które wykonują dają im poczucie bezpieczeństwa. Inżynierowie często wykazują skłonności do bycia introwertykami. Nie czują potrzeby przesadnego uzewnętrzniania się i utrzymywania tak częstego kontaktu ze współpracownikami. Niestety czasami kończy się to na niezrozumieniu ich potrzeb i pozostali członkowie zespołu przypinają im łatkę „tego technicznego”. Łatkę, która niepotrzebnie tylko powiela i umacnia negatywny obraz osoby o ścisłym umyśle.

PROBLEMY „ŚCISŁOWCA”

Jeżeli ktoś wybrał techniczną ścieżkę swojej kariery, to podjął często przemyślaną decyzję o tym, co i w jakiej dziedzinie chce robić. Najczęściej nie jest to droga łatwa. Okupiona jest potrzebą nauki złożonych zagadnień, bardzo dobrej znajomości nauk ścisłych, aby móc na nich budować swoją wiedzę przez pięcioletni okres studiów.

ZAPOMNIANE KOMPETENCJE MIĘKKIE

Studenci, a późniejsi pracownicy najczęściej w pełni skupiają się na zdobywaniu twardych kompetencji, bardzo często zapominając o tych miękkich aspektach pracy. Co gorsza, najczęściej nikt nie zwraca uwagi na tę stronę ich rozwoju. Często uważa się, że takie umiejętności jak zarządzanie czasem, radzenie sobie ze stresem czy umiejętność asertywnego radzenia sobie z konfliktami nie są im potrzebne.

„JESTEM TU PRZEZ PRZYPADEK” CZYLI SYNDROM OSZUSTA

Wszystko to sprawia, że ich poczucie własnej wartości jest niskie i sami obwiniają się o to, że z pewnością nigdy nie zrobią tak błyskotliwej kariery jak ich uśmiechnięci koledzy z pracy. Tracą wiarę we własne siły do tego stopnia, że dotyka ich tzw. syndrom oszusta i im samym wydaje się, że to, co osiągnęli to zasługa szczęśliwego trafu, na który nie zasługują. Problem syndromu oszusta niestety najczęściej dotyka osoby najbardziej inteligentne i kompetentne.

WYPALENIE ZAWODOWE

Jednym z najważniejszych obowiązków każdego inżyniera jest ciągłe podnoszenie swoich kwalifikacji i nadążanie za najnowszymi trendami w branży. Wymaga się, aby „informatyk” zawsze orientował się w najnowszych trendach

Dziesiątki ścisłowców z którymi współpracuję od lat – wtłoczonych w role osoby technicznej i pozbawionych narzędzi i umiejętności, aby radzić sobie z niektórymi, trudnymi sytuacjami w pracy szybko się wypala. Takich trudnych sytuacji na co dzień jest wiele. Mogą być związane bezpośrednio z wykonywanymi zadaniami: brak odpowiedniego wdrożenia, pozostawienie samego sobie z problemami, brak wiedzy o tym, do kogo zwrócić się z napotkanymi problemami.

Mogą to również być problemy związane ze współpracą z innymi: patrzenie z góry przez bardziej doświadczonych kolegów, kompletny brak umiejętności asertywnych działań co prowadzi do bycia wykorzystywanym do granic możliwości przez innych.

Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze irytacja z powodu trudności w komunikacji. Żargon informatyczny jest jednym z najbardziej enigmatycznych. Pełen anglicyzmów, skrótów i kompletnie niezrozumiałych zwrotów. Przez to próba wyjaśnienia komuś spoza branży czegokolwiek kończy się najczęściej tym samym. Prośbą: „A teraz tak na chłopski rozum proszę, bo nic nie rozumiem”.

PERFEKCJONIZM

Kolejny aspektem, który dodatkowo komplikuje całą sytuację jest perfekcjonizm, który często staje na drodze do dalszego rozwoju.

Sprawia on, że obawa inżyniera przed porażką jest ogromna, w efekcie czego inżynierowie godzą się na brak rozwoju osobistego w imię stabilizacji finansowej.

Świadomość marnowania swojego potencjału prowadzi do dalszego obniżenia swojej samooceny i umocnienia przeświadczenia, że aby zmienić stanowisko trzeba być idealnym w tym co się robi i tak koło się zamyka. Trzeba mieć cały czas na uwadze, że inżynierowie są z natury ludźmi ciekawymi świata. To brak perspektyw i rozwoju sprawia, że mogą popaść w frustrację i przestać być otwartymi na nowości.

Na mojej drodze spotkałem i nadal spotykam wiele osób – ścisłowców – którzy utknęli na stanowiskach nie dających szansy na jakikolwiek rozwój, a pomimo to sparaliżowani strachem obawiają się jakiejkolwiek zmiany.

Nie wynika to z ich lenistwa czy braku odpowiednich kompetencji. Zawsze wina leży w ich głowie i ich wyobrażeniu własnego wizerunku. Jeżeli już dochodzi do zmiany stanowiska pracy, najczęściej poprzedzone to jest długim okresem wewnętrznej walki z sobą, aby przekonać się do wyjścia ze strefy bezpiecznego komfortu i wyjścia z utartych ścieżek które zabijają ich rozwój.

ROZCZAROWANIE

Dwa powyższe problemy – wypalenie zawodowe i perfekcjonizm – sprawiają, że pojawia kolejny: rozczarowanie wynikające ze zderzenia z rzeczywistością. Ścisłowcy to często wizjonerzy, którzy długo wierzyli, że swoją pracą mogą zmieniać świat. Często ogromnym rozczarowaniem jest zdanie sobie sprawy z tego, że nie każdy specjalista zapisze się na kartach historii. Wszystko to może sprawić, że informatyk nie będzie miał ochoty na bieżąco przeglądać prasy branżowej i portali tematycznych, a zajmie się niestety jedynie pracą od 8:00 do 15:00. Brak bieżącej wiedzy i pasji jej poszukiwania nie jest czymś, co od razu przyniesie negatywne skutki, ale w długofalowej perspektywie zawsze odbija się niekorzystnie na całej firmie Dlatego tak istotne jest, aby zrozumieć potrzeby inżynierów i nie dopuścić do ich wypalenia.

CZY MOŻNA TO ZMIENIĆ?

Naturalnym pytaniem, które się samo nasuwa jest: co można z tym zrobić? Dla mnie kluczowe wydaje się zrozumienie natury osób o ścisłym profilu i pomoc w znalezieniu ścieżki ich rozwoju, którego tak bardzo potrzebują. Dodatkowo warto zdawać sobie sprawę, że najczęściej miękkie umiejętności u takich osób są mniej opanowane od tych twardych, tak bardzo potrzebnych w codziennej pracy.

Uważam, że najczęstszym problemem jest brak zrozumienia dla specjalistów w ich dążeniu do perfekcji. Odpowiednie ukierunkowanie inżyniera w drodze do samorozwoju, jasny komunikat, że lepsze jest wrogiem dobrego i nie da się we wszystkim być najlepszym sprawią, że z pewnością uda się utrzymać chęć pracy u takiej osoby oraz sprawi, że relacje wewnątrz działu ulegną poprawie.

Jestem ciekaw waszego zdania na ten temat. Czy również zauważyliście demotywację u specjalistów którzy pracują w Waszej firmie?

Sławomir Drążkiewicz

Podsumowując sposoby na to, jak pokonywać trudności we współpracy ze „ścisłowcem”

1. Nie etykietuj – http://www.jakzarzadzacpoludzku.pl/przykazanie-jedenaste-nie-etykietuj/.

2. Pozwól być ścisłowcowi „na poniedziałku” kompetencji interpersonalnych, pomóż mu przejść małymi kroczkami na wtorek i dalej – http://www.jakzarzadzacpoludzku.pl/kaizen-czyli-male-kroki-w-drodze-do-wielkich-zmian/.

3. Dziel się wiedzą o komunikacji, zadbaj by „ścisłowiec” poznawał m.in. podstawy asertywności – http://www.jakzarzadzacpoludzku.pl/jakie-masz-prawa-w-relacji-z-innymi-a-jakie-ludzie-maja-prawa-w-relacji-z-toba/.

4. Podsuwaj „ścisłowcowi” pigułki wiedzy o tym, jak radzić sobie ze stresem ale także o tym, jak tego nie robić – http://www.jakzarzadzacpoludzku.pl/blogowy-kursik-antystresowy/

5. Upewnij się, że „ścisłowiec” rozumie mechanizm odwlekania i rozpamiętywania blokujący przed ruszeniem do przodu – http://www.jakzarzadzacpoludzku.pl/prokrastynacja-efektywnosc-w-praktyce/ i http://www.jakzarzadzacpoludzku.pl/dlaczego-nadmiernie-odwlekamy-dzialanie-i-rozpamietujemy/

6. Pomagaj budować poczucie wartości „ścisłowca” – http://www.jakzarzadzacpoludzku.pl/jak-nadac-problemom-ich-odpowiednia-miare/, i http://www.jakzarzadzacpoludzku.pl/chec-posiadania-racji-a-mozliwosci-rozwoju/, http://www.jakzarzadzacpoludzku.pl/z-czego-nie-wyrastamy-w-pracy/

7. Zwiększaj samoświadomość „ścisłowca” – http://www.jakzarzadzacpoludzku.pl/dokad-prowadzi-cie-lek-przed-odrzuceniem-i-lek-przed-bliskoscia-w-pracy-i-zyciu-prywatnym/ i http://www.jakzarzadzacpoludzku.pl/kursik-jak-rozliczyc-sie-z-przeszloscia/

*/*

Podobał Ci się ten wpis? Skomentuj lub napisz mi w mailu! 🙂 Chciałbyś dostawać informację o podobnych bezpośrednio na Twoją skrzynkę? Zapisz się na newsletter 🙂

Podziel się tym postem z innymi!Share on FacebookShare on LinkedIn

Marta Pawilikowska-Olszta

Marta Pawlikowska-Olszta - zajmuję się wsparciem etycznego i efektywnego zarządzania ludźmi w Polsce na każdym z etapów – zarówno w procesie rekrutacji, adaptacji, rozwoju kompetencji, oceny pracowników, jak i zwalniania. Swoje działania praktyczne prowadzę w nurcie psychologii pozytywnej.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.