Subiektywnie o książce: Nigdy dość dobra. Jak wyzwolić się od destrukcyjnego wpływu narcystycznej matki

Drukuj

 obrona przed narcyzemRecenzja książki: Nigdy dość dobra. Jak wyzwolić się od destrukcyjnego wpływu narcystycznej matki

Autor: Karyl McBride

Powinieneś przeczytać tę książkę jeśli:

Polecałam niedawno książkę Jak rozbroić narcyza dla tych z Was, którzy mają w swoim otoczeniu rodzinnym lub zawodowym osoby, które potrafią boleśnie dopiec innym, po to by za wszelką cenę uchronić fikcyjny, wielkościowy obraz samego siebie. „Nigdy dość dobra” jest także znakomita dla jeszcze mocniejszego uzbrojenia się w tej nierównym starciu z narcyzem!

W mojej opinii ta ksiażka to obowiązkowa lektura dla dzieci narcystycznych rodziców i pracowników narcystycznych szefów.

Chwytaj po nią koniecznie, jeśli jesteś perfekcjonistą, odczuwasz wewnętrzną pustkę, masz poczucie, że nigdy nie jesteś wystarczająco dobry, martwisz się, czy będziesz dobrym rodzicem, trudno Ci ufać innym , czy też masz poczucie, że Twoja wartość wynika z tego, co robisz a nie z tego kim jesteś.

Polecam przeczytać też tę książkę, jeśli jesteś rodzicem, coachem, psychologiem czy HR-owcem.

Co uważam za fajne w tej książce:
  • Pozwala zrozumieć czym jest narcyzm i jakie spustoszenie czyni osobom, którym trafił się rodzic z narcystycznym zaburzeniem osobowości.
  • Daje możliwość upewnienia się, czy masz/miałeś w relacjach do czynienia z narcyzem/narcyzką.
  • Opisuje sześć różnych oblicz narcyzmu – od typu nastawionego na osiagnięcia po typ psychosomatyczny.
  • Pozwala na zorientowanie się z jakim spektrum zachowania musisz sobie radzić i jakie są, trudne do samodzielnego uchwycenia, mechanizmy wpływu narcyza na Ciebie.
  • Wskazuje na rolę drugiego z rodziców – paralelnie można to czytać – na rolę współpracowników szefa narcyza w przyzwalaniu lub utrwalaniu jego patologicznych zachowań.
  • Opisuje dwie drogi jakie czekają na dziecko narcystycznego rodzica – „dziecko ambitne” oraz „dziecko sabotujące siebie” – wypisz wymaluj postawy pracownicze w reakcji na szefa narcyza.
  • Daje kilka wskazówek jak nie przejąć cech narcystycznych – czyli jak zapobiegać mechanizmowi „ratunku zmieniam się we własną matkę”, paralelnie „ratunku zmieniam się we własnego szefa”.
  • Zawiera bardzo dużo konkertnych porad jak próbować przerwać ten toksyczny związek i wyjść z niego cało.
  • Przedstawia model zdrowienia po relacji z narcystycznym rodzicem.
  • Opisuje jego ważne elementy takie jak: żałoba po, tak naprawdę nieistniejącym, zdrowym rodzicu, ustalenie zasad relacji z rodzicem narcystycznym w dorosłym życiu, zbudowania siebie odrębnego od pochłaniającego lub ignorującego rodzica.
  • Podaje znakomite przykłady sformułowań na to, jak stawiać granice narcystycznemu rodzicowi.
  • Pokazuje jak nie powtórzyć błędów narcystycznych rodziców podczas wychowywania swoich dzieci.
Co nie było dla mnie fajne/czego mi zabrakło:

Jedyna rzecz, która może niektórym przeszkadzać w czytaniu to perspektywa córka-matka przez jaką była pisana cała książka. Choć zrozumiałe jest dla mnie, że autorka dzieli się swoją perspektywą, to ten podział wprowadza zupełnie niepotrzebne ograniczenie płciowe, krzywdzące np. dla często niezauważanych przez społeczeństwo synów rodziców narcystycznych, którzy przechodzą przez taką samą traumę jak dziewczynki.

Liczba stron książki: 294

Dodatkowe informacje:

Książkę do przedstawienia Wam wybrałam z polecenia na niezwykłym blogu o narcystycznych rodzicach.

Podziel się tym postem z innymi!Share on FacebookShare on LinkedIn

Marta Pawilikowska-Olszta

Marta Pawlikowska-Olszta - zajmuję się wsparciem etycznego i efektywnego zarządzania ludźmi w Polsce na każdym z etapów – zarówno w procesie rekrutacji, adaptacji, rozwoju kompetencji, oceny pracowników, jak i zwalniania. Swoje działania praktyczne prowadzę w nurcie psychologii pozytywnej.

Może Ci się również spodoba

6 komentarzy

  1. Nie jestem jeszcze szefem, ani Mamą, HRowcem też nie, ale chętnie sięgnę po tę lekturę:)

  2. Anna pisze:

    no wlasnie… chcialabym polecic te ksiazke moim dzieciom bo mialy narcystycznego ojca a ja meza.
    Moze dlatego go wybralam, bo mialam narcystyczna matke. Ale jak ja podaruje skoro jest o matce?
    Moze sama ja przeczytam, bo w relacjach z narcyzami stalam sie sabotujacym siebie dzieckiem potem osoba dorosla.

  3. Marta Pawilikowska-Olszta pisze:

    Aniu, nie wiem ile lat mają dzieci, ale jeśli są już dorosłe to spokojnie możesz im to wytłumaczyć. Jeśli miałaś aż dwóch narcyzów w tak ważnych dla siebie rolach (matka i mąż) to naprawdę warto żebyś przeczytała tę książkę i jeszcze np. http://www.jakzarzadzacpoludzku.pl/subiektywnie-o-ksiazce-rozbroic-narcyza-jak-poradzic-sobie-z-osoba-zapatrzona-w-siebie/ a także posty dotyczące radzenia sobie w relacjach np.- http://www.jakzarzadzacpoludzku.pl/7-wskazowek-jak-sobie-radzic-z-potworami/ i rozliczenia z przeszłością – http://www.jakzarzadzacpoludzku.pl/kursik-jak-rozliczyc-sie-z-przeszloscia/.

  4. Marta Pawilikowska-Olszta pisze:

    Drodzy, osobom które mają narcyza w rodzinie (matka, ojciec, mąż, żona) lub blisko siebie w pracy (szef, współpracownik) polecam obowiązkową lekturę bloga Córki narcystycznej matki – http://narcystycznirodzice.blogspot.com/. Koniecznie musicie to przeczytać – rozpoczynając od najdawniejszych wpisów.

  5. Kasia pisze:

    Po przeczytaniu tej książki zrozumiałam zachowania mojej teściowej i podjęłam decyzję o całkowitym zerwaniu z nią wszelkich kontaktów. Tacy ludzie nie zmieniają się, bo nie widzą takiej potrzeby. Przecież nie pogorszą swojej sytuacji życiowej. To my musimy zmienić swoje podejście do nich. Najtrudniejsze było „wyrwać” męża z tego zaklętego , toksycznego i wyniszczającego kręgu. Przestał „żebrać” o matczyną miłość. Dotarło do niego, że ona nie potrafi kochać. Kocha tylko siebie. Nic gorszego nie może spotkać dziecka, jak taki rodzic.

  6. Marta Pawilikowska-Olszta pisze:

    Dziękuję Kasiu, że napisałaś ten komentarz i podzieliłaś się Waszą drogą. Jest to niezwykle ważna wskazówka dla osób będących w podobnej sytuacji. Przykro mi bardzo, że musicie przez to przechodzić. Gratuluję Wam siły. Podpisuję się pod każdym słowem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.