Jak zacząć pracę w korporacji i nie zwariować?

Drukuj

praca w korporacji

Ostatnio w poście „Ścisłowiec” nie taki straszny… podzielił się wiedzą o tym, jak podejść do współpracy z „informatykami”. Dziś podpowiada jak przygotować się do pracy w korporacji – Sławomir Drążkiewicz – absolwent Politechniki Krakowskiej z 7 letnim doświadczeniem w branży IT – konsultant, specjalista, szkoleniowiec i prezenter na różnych wydarzeniach branżowych, pracujący na co dzień z inżynierami i specjalistami w polskim przemyśle.

EUFORIA 

No i stało się. Masz zamiar rozpocząć swoją karierę w korporacji. Nieważne, czy jest to sam jej początek, czy może znudzony pracą w małej, niezorganizowanej firmie stwierdziłeś, że korporacja daje większe szanse na stabilizację i rozwój. Podjąłeś ważną decyzję w swoim zawodowym życiu.

OBAWY 

No dobrze. Wszystko pięknie, ale przecież praca w bezdusznej korporacji jest też obarczona mitami i stereotypami, o których wcześniej słyszałeś. Czy oznacza to, że właśnie zaprzedałeś duszę diabłu? Czy to prawda, że będziesz musiał siedzieć 20 godzin dziennie w pracy, Twój szef będzie wyładowywał na Tobie swoje frustracje, a Ty za 3 lata będziesz wrakiem człowieka?

Może boisz się, że praca w korporacji wpłynie na Ciebie w inny, negatywny sposób? Będziesz pędził w korporacyjnym wyścigu szczurów, Twój kręgosłup moralny przestanie istnieć, a sam staniesz się bezdusznym lemingiem.

Życie pisze różne historie, ale postaram się odpowiedzieć na kilka pytań i sprawić, że wejście w ten świat będzie łatwiejsze.

PO CO TO WSZYSTKO – CZYLI MISJA KORPORACJI

Ten wątek jest krótki, ale bardzo ważny. Często ludzie rozpoczynając pracę w korporacji nie zdają sobie sprawy z tego, co jest głównym celem jej działania.

Wbrew temu, co mówią niektóre działy HR nie jest to utrzymanie dobrych relacji między pracownikami spotykającymi się na corocznych imprezach integracyjnych. Nie jest to – jak mówią czasami managerowie – wspólna praca zespołu nad projektem i zamknięcie go przed zadeklarowanym terminem.

Chociaż wiele osób o tym zapomina, głównym celem funkcjonowania każdej korporacji jest zarabianie. Oczywiste? Być może, ale z mojego doświadczenia wynika, że bardzo wiele osób albo sobie z tego nie zdaje sprawy, albo o tym zapomina.

Dla Ciebie istotne jest, żebyś planując swoją ścieżkę zawodową był tego świadomy i ocenił, czy sposób dochodzenia do tego celu, jaki wybrała dana korporacja Ci odpowiada.

Korzystaj z możliwości nabywania doświadczeń zawodowych i rozwoju umiejętności budowania relacji z innymi w zespole, dawaj z siebie dużo, ale monitoruj to, czy nie stajesz się narzędziem do osiągania celów, pod którymi świadomie nigdy byś się nie podpisał.

NOWOMOWA 

Wkraczając w świat korporacji musisz nastawić się na to, że przebywanie z innymi ludźmi po 8 (a czasami nawet więcej) godzin dziennie najczęściej sprawia, że nabywa się pewnych zwyczajów charakterystycznym dla danej grupy lub organizacji. Pierwszym, najbardziej widocznym elementem (poza dresscode’m) jest korporacyjna nowomowa.

Co ciekawe w większości korporacji nowomowa jest podobna i wywodzi się z kalek z języka angielskiego. Są to kopie wyrażeń przeszczepione bezpośrednio do codziennego słowniczka. Szybko więc nauczysz się, że nie rozmawia się przez telefon, lecz ma się call’a. Coś nie wyszło? No to mamy fuck up. Zostaniesz poproszonym o przeforwardowanie maila do kolegi z zespołu (przepraszam: teamu). Po lunchu będziesz miał meeting, a jeżeli masz do czynienia ze sprzedażą to czeka Cię jeszcze perfekcyjna znajomość Excella (nie martw się, VLOOKUP wystarczy, jest wystarczająco zaawansowany), generowanie leadów, planowanie pipeline’u i oczywiście wyrobienie się przed deadline’m.

Na początku nowomowa może przytłoczyć, męczyć, możesz się na nią wściekać, ale z czasem trochę nią nasiąkniesz. Czy jest zła? Dopóki potrafisz po pracy rozmawiać ze znajomymi bez jej ciągłego używania, to uważam, że zła nie jest.

Ja traktuję to jak kod, który jest znany adresatowi i nadawcy. Pozwala szybko przekazać treść w zrozumiały sposób dla każdej ze stron. Chociaż jestem wrogiem nowomowy i wciskania angielskich kalek wszędzie, gdzie tylko to możliwe to uważam, że można do niej przywyknąć, a z czasem przestać zauważać.

NAJWAŻNIEJSZA UMIEJĘTNOŚĆ: ASERTYWNOŚĆ 

Chęć pomocy innym jest naturalną cechą większości z nas. Często rozpoczynając nową pracę chętnie pomagamy innym, nawet jeżeli nie jest to nasz obowiązek. Również wtedy, gdy mamy aktualnie coś innego do zrobienia. Wydaje się to normalne. Ktoś nie może sobie z czymś poradzić, więc pomagamy mu, bo sami chcielibyśmy, aby inni nam pomogli w przyszłości. Poza tym, będąc nowym pracownikiem w zespole dobrze jest być postrzeganym jako osoba przydatna i pomocna. To oczywiście działanie jak najbardziej poprawne.

Może się jednak zdarzyć niestety, że Twoje dobre chęci zostaną wykorzystane przeciwko Tobie. W korporacji każdy ma wiele na swojej głowie i z pewnością nie zabraknie osób, które z ogromną chęcią pomoc przyjmą. Co więcej, jeszcze chętniej na stałe przerzucą swoje obowiązki na Ciebie. Zostaniesz wtedy postawiony przed niezręczną sytuacją. Obronienie się przed takim obrotem sprawy może Cię kosztować dużo nerwów. Jak teraz masz odmówić „pomocy” w czymś koledze lub koleżance, nawet jeżeli doskonale widzisz, że tak naprawdę chodzi o wyręczenie się Tobą? Przecież kilka razy wcześniej sam oferowałeś pomoc. To co, teraz nagle odmówisz?

Taka sytuacja może się wydarzyć również w każdym innym miejscu pracy. Uważam jednak, że w dużych korporacjach prędzej czy później każdy zostanie postawiony przed wewnętrznym dylematem: dać się wykorzystać w imię źle rozumianej „pomocy”, czy zdecydować się na konfrontację.

Słowem kluczowym w takim przypadku jest asertywność, czyli umiejętność informowania innych o swoich emocjach i opiniach z poszanowaniem drugiej strony. Zachowanie asertywne nie jest łatwe. W większości sytuacji może rodzić duży stres. Powinieneś poznać swoje prawa, ustawić zdrowe granice w relacjach, jednak umieć wyrażać swoje opinie, bronić swoich wartości i nie dać się wykorzystywać.

Asertywność jest elementem bardzo istotnym w pracy z innymi ludźmi i na tym blogu wielokrotnie poruszano tę kwestię, dlatego ja jedynie zaznaczam ten aspekt jako coś, co pozwoli Ci lepiej poradzić sobie w nowym, różnorodnym środowisku.

Czy w takim razie lepiej w ogóle nikomu nie pomagać? Oczywiście, że pomagać trzeba. Na tym polega praca zespołowa. To przed czym należy mieć się na baczności to próba wykorzystania Cię przez innych.

WSZYSCY JESTEŚMY RODZINĄ. CZY NA PEWNO? 

Zwyczaje w korporacjach są inne niż w mniejszych, lub państwowych firmach. Już pierwszego dnia dowiesz się, że należy zwracać się do wszystkich po imieniu, niezależnie od wysokości piastowanego stanowiska.

Korespondencja mailowa również jest mniej oficjalna. Standardowe zwroty to „Mili”, „Drodzy” itp. Co więcej pewnie raz na jakiś czas organizowane są imprezy firmowe, pikniki rodzinne, wyjazdy integracyjne. Wszystko to oczywiście w szczytnym celu: lepszej integracji ludzi w ramach firmy.

Często bardzo bolesnym zderzeniem z rzeczywistością jest uświadomienie sobie, że nie jest możliwe osiągnięcie stanu pełnej integracji wszystkich pracowników. W naszej naturze jest to, że szukamy osób podobnych do nas i z nimi utrzymujemy lepsze relacje niż z innymi. Zawsze większe zespoły będą dzielić się na mniejsze grupki, często bez zwracania uwagi na oficjalną hierarchię. Jeżeli więc zdarzy się, że pomimo, także Twoich starań, zespół nie tworzy radosnej wspólnoty, ale zbiór odrębnych, często rywalizujących grup, nie przejmuj się, rób swoje i świeć przykładem dobrej współpracy mimo wszystko.

Uważaj także na scenariusz, w którym za bardzo zżywasz się ze swoimi współpracownikami – zamknięcie się jedynie na najbliższych pracowników i budowanie przyjacielskich relacji jedynie w obrębie firmy może niepotrzebnie zawęzić Twoje horyzonty. Zawsze warto oddzielić swoje życie osobiste od zawodowego, również pod względem osób, z którymi utrzymujesz bliskie stosunki. Pamiętaj, korporacja nie powinna mieć monopolu na grono Twoich znajomych.

TO NIE MA SENSU! – CZYLI O PROCEDURACH 

Każda rozrastająca się struktura w firmie w pewnym momencie zdaje sobie sprawę z tego, że indywidualne podejście do każdego problemu jest zbyt męczące. Wtedy właśnie ustala się pewne kroki postępowania w standardowych sytuacjach. Te ustandaryzowane procedury pomagają sprawnie funkcjonować firmie. Często są one również implementowane z pomocą różnych systemów i narzędzi, które mają pomóc we wdrażaniu procedur.

Świat, w którym żyjemy nie stoi w miejscu, w przeciwieństwie do przestarzałych procedur. Oznacza to, że z czasem wiele z nich przestaje mieć z rzeczywistością wiele wspólnego, a ich spełnianie wydaje się niedorzeczne i sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem. Jak sobie z tym poradzić? Należy informować przełożonych na bieżąco, jeśli schematy działań są przestarzałe i liczyć na to, że osoby za nie odpowiedzialne je zmodyfikują. Czasami jest to trudne i czasochłonne, ale przynajmniej będziesz mieć spokojne sumienie, że coś w tej sprawie zrobiłeś.

MOTYWACJA  

Każda firma pracuje nad rozwojem swoich pracowników. Tych na niższych szczeblach służbowej hierarchii najczęściej rozwija się za pomocą rozmów, celów i ocen. Z mojego doświadczenia wynika, że pracowników na szeregowych stanowiskach nie szkoli się raczej z umiejętności miękkich. Szkolenia, na które są wysyłani najczęściej dotyczą umiejętności tzw. twardych, technicznych, niezbędnych w pracy z programem lub systemem obowiązującym w firmie.

Pracowników wyżej położonych w strukturze firmy często dodatkowo szkoli się w tzw. umiejętnościach miękkich. To one odpowiadają za skuteczność zarządzania zespołem.

Czasami managerów korporacji wysyła się na różne szkolenia z mentorami, coachami, specjalistami od technik manipulacji po to, aby mogli oni oprzeć się tym technikom i aby ich rozwój zawodowy był bardziej świadomy.

Takie umiejętności można wykorzystać w sposób konstruktywny lub destruktywny względem innych. Ktoś może zdobytą wiedzę wykorzystać, aby pomóc Ci w rozwoju, usunąć stojące przed Tobą problemy i zmotywować do działania. Może się też zdarzyć, że ktoś będzie chciał stanąć po ciemnej stronie mocy i nie tyle Cię wesprzeć i zmotywować, co zmanipulować chcąc w ten sposób umocnić swoją pozycję w firmie.

Jeżeli Twój przełożony będzie zarządzał Twoim czasem i możliwościami w odpowiedni sposób i w dobrej wierze to oczywiście będzie to miało pozytywny skutek. Często odpowiednie zarządzanie oznacza nie ciągłą kontrolę, lecz danie pracownikowi wolnej ręki. Dobrego managera poznasz po tym, że ocenia po wynikach, bez konieczności ciągłego patrzenia Ci na ręce.

MANIPULACJA 

Co jednak zrobić, jeżeli ktoś stara się zmanipulować Cię do swoich celów? Najważniejsze to mieć świadomość, że tego typu techniki istnieją, a kiedy zauważysz, że ktoś próbuje je stosować przeciwko Tobie to w sposób asertywny poinformować, że nie są one mile widziane. Nigdy nie jest to łatwe, zwłaszcza, że nie zawsze Twoje asertywne zachowanie będzie skierowane do osoby dojrzałej i zrównoważonej. Nie można jednak się poddawać.

Warto, abyś miał świadomość potrzeby szkolenia się we własnym zakresie. Nie musi to się wiązać z dużymi kosztami. Nie musisz zapisywać się na szkolenie u jednego z wielu medialnych ostatnio coachów w cenie kilku tysięcy złotych za dzień. Możesz poszukać kompetentnych publikacji w Internecie albo najbliższej bibliotece. Nigdy wcześniej dostęp do wiedzy nie był tak łatwy jak obecnie w dobie Internetu, e-booków, YouTube, blogów, vlogów i innych źródeł. Wystarczy tylko odrobinę chęci.

Pamiętaj jednak, żeby mieć świadomość tego, że szkolenia te mają na celu Twój rozwój, a nie wygranie biurowych potyczek. W firmie, gdzie pracuje wiele osób łatwo znaleźć te relacyjne, które nie grają fair, starają się nieczystymi zagrywkami zdobyć przewagę. Pamiętaj, że idąc na skróty bardzo łatwo stracić twarz. Odzyskanie jej jednak zajmuje o wiele więcej czasu, a czasami jest wręcz niemożliwe.

MAGIA KORPORACJI: MIT CZY NIE? 

Wokół korporacji – i innych dużych firm skupiających często setki osób – narosło z czasem wiele mitów. Niektórzy wręcz odradzają pracę w takim środowisku, albo uważają, że na pewno by się w nim nie sprawdzili. Zawsze podchodzę do takich opinii z dystansem. Uważam, że każde miejsce, firmę i korporację w największym stopniu tworzą ludzie. Często to oni właśnie sprawiają, że praca w danej firmie jest albo spełnieniem marzeń, albo nieustającym stresem.

W nawiązaniu do obaw z początku mojego wpisu i odpowiadając na pytania, które mogą się w Tobie pojawić podczas pierwszych dni w korporacji: najistotniejszym elementem jest Twoje podejście do pracy, umiejętność współpracy z innymi i szacunek do siebie samego.

Jeżeli będziesz chciał spędzać w biurze codziennie kilkanaście godzin, to nikt Ci tego nie zabroni. Często również nikt nie będzie się zastanawiał, jak źle może się to odbić np. na Twoim zdrowiu czy życiu rodzinnym.

Często jednak jest to świadomy wybór pracownika, który nie szanuje siebie i swojego czasu dając się w taki sposób wykorzystywać. Jeżeli zrobisz wszystko, aby po kilku latach być wypalonym cieniem siebie samego to na pewno Ci się to uda. Pretensje o taki stan rzeczy będziesz mógł mieć tylko do siebie. Pretensje o to, że nie zareagowałeś odpowiednio szybko na zmieniające się warunki.

Jeżeli będziesz mieć odpowiednie, profesjonalne podejście do swoich obowiązków i będziesz umieć wyrażać swoje zdanie z szacunkiem do innych to szybko odkryjesz, że praca w dużej firmie może być bardzo ciekawym doświadczeniem i szansą, o która ciężko by było w innym miejscu.

Praca przy ciekawych projektach, stabilizacja finansowa, możliwość szybkiego poszerzenia horyzontów, które są nieosiągalne w mniejszych firmach jest z pewnością czymś, co przyciąga ludzi do pracy w dużych korporacjach. Nawet takie aspekty jak wyjazd za granicę w ramach delegacji, szkolenia czy prezentacji też mogą być postrzegane jako dodatkowy profit.

KORPO – MIEJSCE DLA KAŻDEGO? 

Oczywiście nie uważam, że każdy człowiek może się odnaleźć w korporacji. Nie każdemu tego typu praca będzie odpowiadać. Sztywne procedury, wielopiętrowa struktura, ustandaryzowanie języka i wyglądu pracowników może być czymś, co nie będzie odpowiednie dla osób ceniących sobie diametralnie inne wartości niż te wyznawane przez korporacje.

Moim zdaniem osoby mające w sobie odrobinę duszy artysty będą się czuły uwięzione w tych sztywnych ramach. Podobnie osoby, które bardziej cenią sobie spokój niż ruchliwe życie korporacyjne mogą czuć się osaczone realiami biurowymi.

Ile ludzi tyle opinii i indywidualnych przypadków. Jedyne, co mi pozostaje to życzyć Ci, abyś w korporacji się odnalazł.

*/*

Podobał Ci się ten wpis? Skomentuj lub napisz mi w mailu! 🙂 Chciałbyś dostawać informację o podobnych bezpośrednio na Twoją skrzynkę? Zapisz się na newsletter 🙂

Podziel się tym postem z innymi!Share on FacebookShare on LinkedIn

Marta Pawilikowska-Olszta

Marta Pawlikowska-Olszta - zajmuję się wsparciem etycznego i efektywnego zarządzania ludźmi w Polsce na każdym z etapów – zarówno w procesie rekrutacji, adaptacji, rozwoju kompetencji, oceny pracowników, jak i zwalniania. Swoje działania praktyczne prowadzę w nurcie psychologii pozytywnej.

Może Ci się również spodoba

2 komentarze

  1. Mateusz pisze:

    Praca w korporacji jest OK. Mity dot. nadgodzin, wyzysku itp można włożyć… no właśnie – między mity. Ludzie, którzy ciągle siedzą w pracy i ogłaszają wszem i wobec jak to ciężką pracę mają zazwyczaj siedzą tam na własne życzenie, albo siedzą bo nie potrafią sobie zorganizować czasu w pracy. A artyści? Proponuję działy w których jest więcej wolności – na przykład prowadzenie szkoleń 🙂

  2. Ania pisze:

    Ja również uważam, że praca w korporacji nie jest zła. Zależy na czym komu zależy, ale jak dla mnie dobry socjal i jasne zasady pracy to coś co mnie przekonało. Dodatkowo ciekawe szkolenia menedżerskie, z których wiedzę i umiejętności mogę wykorzystać również w domu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.