Jesteś nieobecnym ojcem – obudź się!

Drukuj

nieobecny ojciec a rozwój dziecka

Pracuję z wieloma mężczyznami i kobietami w różnych środowiskach, pomagając im tworzyć dobre miejsca pracy.

Stworzenie takiego miejsca pracy to żmudny i dość złożony proces, ale całkowicie do zrobienia, gdy najważniejsze stery w firmie są w rękach szanującego pracowników szefa.

Nawet jednak, gdy miejsce pracy jest „wypielęgnowane od strony HR” i nie przysparza ono zbyt dużo stresu pracownikom, często brakuje im do poczucia spełnienia czegoś, czego nie może im dać żadna praca.

Okazuje się, że czy mają 18 czy 65 lat brakuje im dobrej relacji z rodzicami!

Stąd zrodziła się między innymi moja ochota wsparcia Was – dorosłych dzieci wiedzą m.in.  Kursu „Jak rozliczyć się z przeszłością, by nie rzutowała ona na Twoją pracę zawodową”.

Ojciec widmo

Ostatnio wraz z przyjaciółką poprowadziłam także warsztat „Jak być jeszcze lepszym rodzicem swoich dorosłych dzieci”. Byłam zszokowana tym, że nie zgłosił się do niej żaden pan,  zainteresowane usprawnianiem relacji z dzieckiem były tylko matki.

Obserwując to i kłopoty wielu ludzi w docenieniu siebie, w zdefiniowaniu swojej tożsamości, w zbudowaniu dobrych relacji oraz biorąc pod uwagę fakt, że 80% czytających popularnego bloga dla ojców są panie, doszłam do pewnej niedającej mi spokoju myśli.

Ojców nie ma w naszym wychowaniu. Oni czasem bywają (oczywiście poza nielicznymi konstruktywnymi przykładami na których niektórzy z nas mieli szczęście trafić).

Na pewno nie było ich na tyle, na ile ich potrzebowaliśmy i nie ma ich na tyle, na ile obecnie ich potrzebujemy.

Matki, pomimo czasem tytanicznej walki, ojca nie zastąpią.

Dorosłe dziecko czyja to odpowiedzialność? Czyli lepszy byle jaki ojciec niż żaden?

Jakiś bunt się we mnie zrodził. Rozumiem lata komunizmu, rozumiem, że tego nie uczono w szkole, ale żeby teraz nie docierało do Ojców, że jakość rodzicielstwa ma znaczenie dla ich dzieci?

Relacja rodzica z dzieckiem jest najważniejszą relacją w jego życiu. Nie zmienia się to, gdy dziecko osiąga dorosłość, mimo, że na pierwszy plan wychodzą jego partner życiowy, własne dzieci i przyjaciele.

Rodzice to trzon i matryca naszych przekonań, wartości oraz sposobów radzenia sobie z trudnościami. Z dużym prawdopodobieństwem będziemy tak traktować swoje żony i mężów jak oni traktowali się wzajemnie.

Dlatego tak ważne jest świadome podchodzenie do swojej roli Taty. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem albo szukać „winnego”. Trzeba i można wziąć się do roboty!

17 rzeczy, które możesz zacząć robić jako ojciec
  1. Uwierz w swoje dziecko, i pokaż mu, że w nie wierzysz. Dopinguj mu, doceniaj wysiłek nawet, jeśli mu się nie udaje (w pracy lub w związku).
  2. Musisz zacząć mówić mu różne rzeczy (np. że je kochasz, że cieszysz się, gdy jest z Tobą w kontakcie, itd.). To, że jest to w Twojej głowie to zdecydowanie za mało. To nie jest oczywiste.
  3. Mów o swoich poglądach na świat, o tym co dla Ciebie jest ważne, wartościowe i pytaj (słuchając), co jest ważne dla Twojego dorosłego dziecka.
  4. Twój głos w dzieciństwie zarysował dziecku świat. Ukształtował to, jak ono myśli o sobie i świecie. Odważ się na ocenę siebie – co mu dałeś w spadku? Jeśli wieczne krytykowanie, jesteś współodpowiedzialny za jego niskie poczucie własnej wartości, perfekcjonizm czy ciągłe odwlekanie (w obawie przed krytyką). Zacznijcie wspólnie to wyprostowywać skupiając się na mocnych stronach dziecka.
  5. Sprawdź czy nie wlecze się za Tobą idiotyczne przekonanie częste wśród rodziców, „że nie można chwalić dziecka, bo się rozleniwi albo spocznie na laurach”. Prawda jest taka, że dziecko potrzebuje realistycznej samooceny. Czyli takiej wiedzy o sobie, która dotyczy zarówno tego w czym jest dobre, jak i tego nad czym musi popracować. Jako rodzic jesteś od tego, żeby stawiać zdrowe granice – żeby samozachwyt dziecka nie ranił innych osób, ale jeśli jest ono w stanie zachować się empatycznie to znaczy, że nie potrzebujesz go chronić przed „nadmiarem dobroci” (bo to chronienie kończy się w wielu przypadkach niewspominaniem w ogóle o dobrych cechach i zachowaniach).
  6. Pozwól mu być sobą a nie Twoja kopią czy rekompensatą tego, czego Tobie nie udało się osiągnąć. Zdejmij z niego swoje nadmierne oczekiwania, przestań wywierać presję, np. że dziecko „musi skończyć studia, żeby być kimś”.
  7. Przestań uzależniać jego wartość od sukcesów (zawodowych, finansowych, szkolnych). Okazuj mu miłość za to, że jest. Kto jak nie Ty?
  8. Byłeś pierwszym mężczyzną z jakim spotkał się Twój syn i córka. Synowi pokazujesz kim jest „prawdziwy mężczyzna”, wskazujesz jak się powinien zachowywać. Tożsamość płciowa – zdefiniowanie jakim mężczyzną jestem jest bardzo ważnym aspektem definiowania siebie jako człowieka. Brak zdefiniowania przez Twojego syna, kim chce być zawodowo, trudności z nawiązywaniem trwałych relacji, brak motywacji do podejmowania różnych ważnych działań może być wynikiem właśnie braku konstruktywnego wzorca męskości. Podobnie w przypadku córki –  dostała ona od Ciebie oczekiwanie, jak powinien i może zachowywać się facet. Jeśli przyzwyczaiła się w domu np. do toksycznych zachowań alkoholika, nie dziw się, że jej wybory partnerskie będą krążyły wokół podobnych „typów mężczyzn”.
  9. Przestań mówić jak ma się zachowywać dziecko, żeby było dobrze. Nie mów „jak jest urządzony świat”. Żeby to „moralizowanie” zadziałało musisz udowodnić swoim zachowaniem, że sam też tak postępujesz. Świecenie przykładem jest jedyną skuteczną formą perswazji.
  10. Pozbądź się zazdrości o to, że Ty miałeś 100 razy gorzej. Wiem, że pokolenie wojenne miało jeszcze gorszą szkołę wychowywania. Przemoc stosowana wobec dzieci była właściwie usankcjonowana. A koszty poniosły wszystkie dzieci będące już teraz dziadkami. Bicie Ciebie nie było ok. Brak ciepła nie był ok. Niestety zastąpienie bicia ciągłą krytyką czy nawet milczeniem ma dla kolejnego pokolenia podobne skutki. Przekraczanie granic drugiego człowieka jest nadal formą przemocy wobec niego i nie pozwala mu na osiągnięcie maksimum swoich możliwości.
  11. Pytaj dziecko o zdanie w różnych sprawach, wspólnie (bez oceniania tego) rozmawiajcie o tym, jak można rozwiązać dany problem.
  12. Twoją wartość w oczach dziecka buduje nie to, co posiadasz czy ile zarabiasz. Znacznie ważniejsza jest relacja jaką z Tobą ma.
  13. Naucz się czym jest asertywność. Pomoże Ci to przeformułować Twoje zachowanie z agresywnego lub biernego na takie, którym okazujesz szacunek i sobie i dziecku. Pozwoli Ci to też wyjść z relacji rodzic-dziecko do relacji partnerskiej (ze zdrowymi granicami).
  14. Naprawdę to, że kiedyś jednym akceptowanym społecznie sposobem radzenia sobie ze stresem przez mężczyznę było picie alkoholu, nie zwalnia Cię z odpowiedzialności za wpływ jaki miało to i ma na Twoje dziecko. Obudź się. Zawalcz o siebie, bo jeśli zdecydowałeś się na dziecko, ono na Ciebie bardzo liczy. Nie ma większej traumy dla dziecka, niż obserwować rodzica tracącego kontrolę nad sobą i stwarzającego zagrożenie dla swoich bliskich. Nie bagatelizuj sprawy. Dziecko musi mieć przykład osoby starającej się, troskliwej, przewidywalnej, dbającej o jego bezpieczeństwo – jeśli pijesz nic z tego ono nie dostało. Naucz się jak radzić sobie ze stresem. Zawalcz o siebie.
  15. Nie wypieraj swoich emocji, każdy człowiek je ma. Daj także dziecku prawo do swoich.
  16. Całkowity brak kontaktu fizycznego ze strony ojca jest jednym z powtarzających się błędów. Sprawdź jak jest u Ciebie. Nie będę przytaczać badań psychologicznych, które mówią o skutkach braku kontaktu fizycznego rodziców z dzieckiem, bo są drastyczne. Powiem tyle, przytulanie dziecka przez ojca daje mu niepowtarzalne poczucie ciepła i bezpieczeństwa. Sprawdzając oczywiście gotowość dziecka na taką zmianę, spróbuj przy kolejnym spotkaniu rozkurczyć „mięsnie przytulakowe”
  17. Uśmiechaj się, bądź miły – ojciec nie musi być śmiertelnie poważny, nie stracisz przez to autorytetu, wręcz przeciwnie.

Koniecznie przeczytaj też czego potrzebuje od Ciebie dorosłe dziecko – tutaj

Zawód przyszłości – przyszywany Wujek

Drogie Panie, drodzy Synowie, Córki być może Twój mąż/ojciec zacznie się zmieniać i rozwijać.

Jeśli nie, bo jest to niestety może być niemożliwe (bo jesteś samotna albo ojciec nie żyje lub odszedł albo ojciec wybierze starą wersję siebie) – to szukajcie w swoim otoczeniu dobrych przykładów – nazywam ich „przyszywanymi Wujkami”.

To faceci – wzory męskości, którzy są w stanie w codziennym życiu pokazać dziecku (i małemu i dorosłemu) jak można rozwiązywać problemy bez krzyku, jak się uczyć – także z popełnianych błędów, jak traktować kobiety z pozycji normalnego mężczyzny a nie stereotypu tego, kim powinien on być.

Rodziców się nie wybiera, ale przyszywanych Wujków już tak! 🙂

Prześlijcie tego posta dalej, byłoby znakomicie dotrzeć do kolejnych Ojców!

*/*

Uważasz, że ten wpis jest wartościowy? Skomentuj lub napisz mi w mailu! 🙂 Chciałbyś dostawać informację o podobnych bezpośrednio na Twoją skrzynkę? Zapisz się na newsletter, dołącz do mnie na fb, Linkedin lub do grupy fb praca z sensem 🙂

Podziel się tym postem z innymi!Share on FacebookShare on LinkedIn

Marta Pawilikowska-Olszta

Marta Pawlikowska-Olszta - zajmuję się wsparciem etycznego i efektywnego zarządzania ludźmi w Polsce na każdym z etapów – zarówno w procesie rekrutacji, adaptacji, rozwoju kompetencji, oceny pracowników, jak i zwalniania. Swoje działania praktyczne prowadzę w nurcie psychologii pozytywnej.

Może Ci się również spodoba

3 komentarze

  1. Krzysztof pisze:

    Bylem ojcem, bo teraz po rozwodzie jestem tylko kontaktem z telefonu. Sa Panie ktore kochaja wladze matki i za nic jej nie podziela na dwoje. Sa bardziej opiekuncze, troskliwe, madre ba nawet ich matki sa madrzejsze troskliwsze i potrzebniejsze od ojca. Na koniec pytanie pelne przewrotnosci: A gdzie ojciec? No oczywiscie go nie ma.

  2. Rikki pisze:

    Pozostaje jedynie współczuć doświadczeń z mężczyznami będącymi inspiracją dla artykułu. Mam wrażenie obrazu sprzed 3 dekad. Znam takich ojców, ale oni są w mniejszości. Oczywiście pewnie są takie grupy społeczne, w których negatywne ziawisko jest standardem, ale wątpie by to chcieli czytać

  3. aga pisze:

    Ja znam ojcow typowo i tylko bilogicznych na tym koniec bez skrupułów wykańczają swoje dziecko sa okrutni bezwzgledni zimni i nie potrafią kochać do tego sa sami niedojrzali i nieodpowiedzialni

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.